strona główna paralotnie.org główna
aktualnościNajnowsze
Całe archiwum
2008-12-28 21:54:28
Nasz gospodarz Machendra na pożegnanie postanowił nas uraczyć kozą z grilla. Arek pojechał z gospodarzem w góry na poszukiwanie kozy a ja pojechałem do miasta kupić drewno. Koza została pojmana i przywieziona na motorze a następnie przytroczona do kołka gdzie  zżarła wszystkie kwiatki i listki które miała w swoim zasięgu. Po 18 przyszedł rzeźnik poświęcił kozę namalował jej na czole czerwoną kropkę i jednym wprawnym ruchem uciął jej łep. Wypadki toczyły się w zawrotnym tempie, po 20 minutach koza była już oskubana wypatroszona i gotowa do grillowania. Ku naszemu zaskoczeniu koza nie wylądowała nad rozpalonym węglem na metalowej kratce jak to odbyło się w Polsce. Koza została zawieszona za nogi na drucie telefonicznym nad ogniskiem. Po paru minutach zajęła się żywym ogniem i trzeba było się bardzo spieszyć żeby odcinać upieczone kawałki a nie zwęglone. Po godzinie koza została po części zjedzona i po części skremowana, zostały tylko obgryzione dwie nogi z kopytkami :)
Realizacja weblemon.org   Copyright © 2001-2017    Paralotnie Nauka Latania góra